Krosno Odrzańskie

krosnoAdres:

Strzeżony Ośrodek dla Cudzoziemców
ul. Poprzeczna 1, 66-600 Krosno Odrzańskie

 

Nr telefonu ogólnodostępnego znajdującego się na bloku mieszkalnym:

Oddział Męski I piętro: 68 801 32 13

Oddział Męski parter: 68 801 32 55

**Telefon znajduje się na korytarzu i każda więźniarka/więzień może odebrać słuchawkę. Jeśli nie znasz konkretnej osoby w obozie, można zadwonić i poprosić o kogoś kto mówi w języku, który znasz (angielski, rosyjski, francuski, arabski, itp.) żeby dowiedzieć się o sytuacji w obozie. Do więźniów/arek rzadko kiedy dzwonią osoby z zewnątrz z wyrazami wsparcia. Jeszcze rzadziej dzwonią osoby chcące przekazać na zewnątrz informacje o stanie osób w zamknięciu. Weź kartkę i długopis albo dyktafon i zapisz historie osób w środku. Możemy je opublikować na tej stronie. Więźniarki/owie często prowadzą strajk głodowy bo jest to jedna z niewielu metod protestu możliwych za kratami. straż graniczna nie wypuszcza informacji o strajkach poza mury obozu. Ogólnie odradzamy kontaktowania się ze strażą graniczną, bo zawsze mówi że wszystko jest ok.

 

WIDZENIA:

Widzenia są możliwe 7 dni w tygodniu,
w godzinach 09.00 – 12.00 oraz 14.00 – 17.00

**Na widzenie trzeba uzyskać pozwolenie od komendanta obozu. Wniosek i informacje na stronie nadodrzańskiej sg.

 

Strzeżony obóz w Krośnie Odrzańskim powstał 1 stycznia 2009. Funkcjonuje jako „komórka organizacyjna” nadodrzańskiego oddziału straży granicznej (info ze strony sg). Wiosną 2014, grupie więźniów udało się przekazać na zewnątrz obozu informacje o ich proteście głodowym, trwającym około 11 dni. Co najmniej jeden strajkujący był deportowany.

Poniżej publikujemy:

-List Pauliny, żony Yuness’a, Algierczyka przetrzymywanego w więzieniu w Krośnie Odrzańskim wiosną 2014.

-Reportaż Polsatu zrobiony podczas strajku głodowego w Krośnie Odrzańskim wiosną 2014.

-Artykuł napisany podczas strajku głodowego kilku więźniów obozu wisoną 2014.

 

“W dniu 9 maja 2014 15:27 użytkownik Paulina ******** napisał:

Dzień dobry nazywam się Paulina ****,

chce przedstawić całą historie moją i mojego przyszłego męża Pana Yunessa ****.
Przyjechaliśmy do Polski i mój przyszły mąż został zatrzymany dnia 10.02.2014 roku i na trzeci dzień został umieszczony w ośrodku najdalszym od mojego miejsca zamieszkania czyli w Ośrodku dla cudzoziemców w Krośnie Odrzańskim wydaje mi się że został tak daleko umieszczony ponieważ chcieli nam utrudnić kontakt a z mojego regionu wszyscy wiedzą że mi się nie przelewa owszem daje sobie rade mieszkam z mama, byłam tylko raz na odwiedzinach przyszłego męża z powodu że wcześniej byłam wysoko w ciąży i ciężko było mi się poruszać i nie ukrywam że z powodu środków bo jednak bilet kosztuje. Również moja mama była przesłuchiwana w Olsztynie czy wyrazi zgodę na przybywanie mojego narzeczonego w jej domu i owszem się zgodziła i powiedziała ze jest za tym abyśmy zawarli związek małżeński i że nie widzi problemu, że traktuje mojego narzeczonego jak własne dziecko. Były pytania przeróżne np: czy nie chcemy zawrzeć związku małżeńskiego jako biznes wydaje mi się że jest to troszeczkę nie normalne zadawać takie chore pytania no ale cóż przemilczeliśmy to. Później został określany jako terrorysta bynajmniej mi się tak wydawało gdy Pan z ochrony wewnętrznej kraju zapytał mnie się czy kiedykolwiek widziałam u narzeczonego bron, pistolet, czy nie zrobił mi kiedykolwiek krzywdy moim zdaniem to jest chore bo wiadomo że jeżeli byłoby coś nie tak nie wiązałabym się z takim człowiekiem. Powiem wprost dotychczas byliśmy szczęśliwa rodziną dopóki nie przyjechaliśmy do Polski a przyjechaliśmy do Polski po to abym ja wyrobiła se nowe papiery i aby zawrzeć związek małżeński oraz abym urodziła dziecko, nie ukrywam że to ja namówiłam narzeczonego na przyjazd do Polski co teraz strasznie tego żałuje, bo przyjechał tylko do Polski ze względu na mnie. Pisałam kilkakrotnie do Szefa Urzędu od Spaw Cudzoziemców w Warszawie ale nic mi nie odpisał tak samo jak prokuratura w Krośnie Odrzańskim na wszystkie pisma mam potwierdzenia że zostały wysłane, zamieszczałam w nich prośbę napisana przez siebie oraz dokumenty poświadczające że jestem w ciąży z moim narzeczonym oraz dokument informacyjny o moim stanie psychicznym od mojego psychologa i również on podkreślił w zaświadczeniu że na dobro moje i mojej ciąży mój narzeczony powinien zostać zwolniony z ośrodka. Chciałam również poinformować panią że mój narzeczony został pobity przez funkcjonariusza w ośrodku w Krośnie Odrzańskim z powodu że nie chciał jechać do konsulatu i że nie wyraził zgody na deportację. Jego stan psychiczny ulega zmianie ponieważ strasznie zaczyna się załamywać, po sytuacji z pobiciem jest traktowany gorzej jak zwierzę bo nawet zwierząt tak się nie traktuje.
Dzwoniąc do narzeczonego i ojca przyszłego naszego dziecka jestem światkiem jak odnoszą się funkcjonariusze do niego używają wiele wulgaryzmów. ostatnio wysłałam mu kolejna paczkę i jeden z funkcjonariuszy powiedział do niego że jeżeli chce ta paczkę to niech się deportuje do Algierii.
Jest już w ośrodku ponad trzy miesiące ale niestety wszystko stoi w miejscu nic się nie rusza, pomaga mu jedna pani która jest radca prawnym ale także ona nie umie poruszyć ta sprawę raz a porządnie. Ostatnio wylądowałam w szpitalu z tego wszystkiego bo cały czas żyję w napięciu.”

 

 

 

abolish-prisonProtest głodowy w obozie dla migrantów w Krośnie Odrzańskim „CHCEMY WOLNOŚCI!”

W piątek, 23 maja 2014, uchodźcy w Krośnie Odrzańskim, jednym z sześciu więzień dla cudzoziemców w Polsce, zaczęli strajk głodowy. Władze ośrodka próbują ich zastraszyć,  odmawiają prawa do protestu. Mówią, że to nielegalne. Grożą uchodźcom, że jeśli się nie podporządkują, to ich ukarzą. Że zabiorą ich telefony i prześledzą, do kogo dzwonili po pomoc. I będą deportować tych, którzy protestują. Naczelnik powiedział wczoraj żonie jednego z protestujących: ‘Pani mąż jest niegrzeczny, jeśli się dalej tak będzie zachowywał to wtrącimy go do izolatki, bez jedzenia i bez picia’. Uchodźcy cały czas powtarzają jedno: ‘Chcemy wolności. Nie jesteśmy żadnymi przestępcami. Chcemy do naszych polskich rodzin, partnerek, dzieci. Rozdzieliliście nas, niszczycie nasze życie. Nie możemy już wytrzymać. Wolimy umrzeć z głodu niż gnić w więzieniach. Wy macie swoje prawo, ale jest inne prawo, ważniejsze, do którego się nie stosujecie. To prawo dotyczy każdego. To prawo do życia.’

Partnerka innego osadzonego opowiadała, że dzieci płaczą z tęsknoty za ojcem, pytają kiedy wróci. Że już jej nie wierzą, że kiedykolwiek zobaczą ojca. Deportacja Kumara doprowadzi do  zniszczy życie całej jego rodziny. Żona innego strajkującego mówi: ‘Już nie mogę wytrzymać. Straciłam z nerwów przez ostatni miesiąc 8 kilo. Oboje jesteśmy wycieńczeni psychicznie. Rozmawiam z nim cały czas. Cały czas jestem na słuchawce. Ja śpię z telefonem. Ładuję komórkę 3 razy dziennie.’

W innym ośrodku, Matthew skarży się: ‘Jeśli nie mówisz po polsku, nikt cie tu nie słucha. Mam kolegę, który zna polski. On  mnie tłumaczy. Ale już boi się mówić za mnie. Bo jeśli się skarżysz, to strażnicy grożą ci, że użyją paralizatora. Ludzi tu traktuje się jak gówno. Jeden strażnik powiedział mi, że nie lubi swojej pracy, bo tutaj zobaczył jak się znęca nad ludźmi. Ale to jego praca i on musi to robić. Powiedział, że jest mu bardzo przykro jak widzi jak Straż Graniczna traktuje ludzi jak przestępców. Chłopak z mojego pokoju miał ogromną opuchliznę na nodze i gorączkę. Przyszła lekarka i mu ją zmierzyła. Okazało się, że ma 40 stopni. I lekarka ona stwierdziła, że wszystko jest w porządku. Ja jej powiedziałem: kłamiesz, taka temperatura nie jest normalna. Ona do mnie na to: ‘ty będziesz mnie uczyć mojego zawodu?’ Czy to jest normalne podejście lekarza? Nie mamy tu nawet wody pitnej. Dają nam jeden papier toaletowy na miesiąc.’ Matthew trzykrotnie próbował popełnić samobójstwo w Białysmtoku. Za ostatnim razem, chciał się powieśić na oknie, na kablu od ładowarki.

Jeden z uchodźców wziął ślub z narzeczoną właśnie w tym więzieniu,  pomimo tego że ich wspólnym marzeniem był ślub w otoczeniu rodziny.  Jednak, z powodu osadzenia, już od  dziesięciu  miesięcy Aziz nie może prowadzić normalnego życia i inne rozwiązanie nie było możliwe. Został zatrzymany bez wyroku sądu, bez żadnej winy. Czeka go deportacja do kraju,  w  którym panuje dyktatura islamskich fundamentalistów. Z dużą pewnością można stwierdzić, że od razu po wylądowaniu na lotnisku w kraju pochodzenia zostanie porwany i zabity. Przetrzymywanie Aziza w więzieniu jest pogwałceniem podstawowych praw zapisanych w konstytucji i praw UE dotyczących ochrony  osób prześladowanych. Jego sytuacja niestety nie jest wyjątkowa. On i inni osadzeni zostaną deportowani, za naszym przyzwoleniem i za nasze pieniądze.

Stosunek strażników do osadzonych jest oburzający. Narzeczona jednego z osadzonych opisuje sposób w jaki jej partner został potraktowany w tym więzieniu: ‘Mój narzeczony został pobity przez funkcjonariusza w ośrodku dlatego, że nie chciał jechać do konsulatu i nie wyraził zgody na deportację. Jego stan psychiczny ulega ciągłemu pogorszeniu, zaczyna się załamywać. Po sytuacji z pobiciem jest traktowany gorzej niż zwierzę, nawet zwierząt tak się nie traktuje. Kiedy dzwonię  do  mojego narzeczonego, przyszłego ojca naszego dziecka jestem świadkiem tego, jak  odnoszą się do niego funkcjonariusze. Nie wzywają go po imieniu, ciągle przeklinają i obrażają. Ostatnio, kiedy wysłałam mu kolejną paczkę, jeden z funkcjonariuszy powiedział mu, że jeżeli chce dostać tą paczkę, to niech się deportuje do  Algierii.’

Procedury dotyczące osadzonych ciągną się miesiącami – potrafią trwać nawet ponad rok.  Przez cały ten okres cudzoziemcy odbywają ciężką karę całkowitego pozbawienia wolności – siedzą osadzeni w więzieniu, bez prawa do przepustek. W takiej sytuacji często znajdują się również rodziny z małymi dziećmi, niemowlętami, a nawet kobiety w ciąży. Takich więzień jest sześć w całej Polsce, w tym dwa przeznaczone przystosowane również dla rodzin z dziećmi. Dwa lata temu zrobiło się o nich  głośno kiedy w 2012 roku w 4 Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców wybuchł strajk głodowy. Migranci protestowali przeciwko warunkom jakie panowały w obozach. W trakcie tego strajku głodowego, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało wykonało specjalny monitoring aby zbadać sytuację w Strzeżonych Ośrodkach. Wykryto wiele ‘nieprawidłowości’.

Mimo tego sytuacja w Strzeżonych Ośrodkach w Polsce nie uległa poprawie. Choć w maju b.r. weszła nowa ustawa, skazująca na detencje dorosłych i dzieci tylko w ostateczności, kierownik sekcji dziecięcej jednego z ośrodków opowiadał nieoficjalnie,  że wraz z wejściem ustawy nic się nie zmieni z perspektywy osób osadzonych. Dzieci dalej będą bawiły się na placu zabaw za kratami i potrójnymi zasiekami. W rozmowie, funkcjonariusz opowiadał jak planuje w tym roku rozbudować plac izolacyjny i zrobić  na nim lodowisko dla dzieci.

W Kętrzynie, w innym więzieniu dla cudzoziemców, również w tym roku miał miejsce strajk głodowy. Uczestniczyło w nim 7 osób: 5 mężczyzn i dwie kobiety w ciąży, (jedna była w 5 miesiącu ciąży). Druga straciła dziecko, będąc w pierwszym trymestrze. Głodówka trwała tam 21 dni. Osadzeni z bezsilności okaleczali się. Komendant obozu śmiał się,  że oni tylko udają że głodują, bo są jeszcze grubsi. Prawie nikt nie zainteresował się tym strajkiem. Jego uczestnicy byli deportowani.

Po głodówce w ośrodkach z 2012 roku, media niechętnie podejmują ten trudny, wstydliwy dla Polski, problem zamykania ludzi za ‘złe pochodzenie’. Argumentują, że ‘ten temat już był’, że informacja nie jest ciekawa, nie sprzeda się. Strajkujący osadzeni odpowiadają na to: „być może będzie musiał ktoś umrzeć, aby media i ludzie w Polsce zainteresowali się naszą sprawą”.

Ośrodki dla cudzoziemców są dotowane z Unii Europejskiej i za każdy dzień  przetrzymywania osadzonego władze ośrodka dostają około osiem euro. Można sądzić, że jest to intratny biznes dla państwa.  Od maja maksymalny czas przetrzymywania ludzi w strzeżonych ośrodkach wydłużył się z 12 miesięcy do półtora roku. W tym roku, państwo będzie miało okazję zarobić jeszcze więcej na przetrzymywaniu osób osadzonych w ośrodkach strzeżonych. W całej Unii jest ponad 420 takich więzień. Powszechne w nich są przypadki samobójstw, znęcania się strażników nad więźniami. Dziesiątki osób zmarło z powodu nieudzielenia pomocy medycznej lub w niewyjaśnionych okolicznościach. Osadzeni przebywają miesiącami czekając na decyzje administracyjne. Ten czas oczekiwania jest torturą, bardzo dotkliwą dla małych dzieci. Nawet na tym tle Polska wypada źle, jeśli chodzi o warunki jakie panują w ośrodkach i sposób traktowania cudzoziemców. W 2012???? rząd polski dostał upomnienie od ONZ-owskiego Komitetu przeciwko Torturom dostała upomnienie za sposób traktowania uchodźców i za detencję dziecięcą. Warunki panujące w ośrodkach są ciężkie, często gorsze niż te w więzieniu,co potwierdza list od osadzonego, załączony poniżej.

 

Byłaś/eś przetrzymywana/y w obozie w Krośnie Odrzańskim? Zbieramy świadectwa do publikacji na tej stronie. Skontaktuj się z nami mejlowo: noiiwarszawa@autistici.org

 

Odpowiedzialni za obóz w Krośnie Odrzańskim:

  • mjr sg krzysztof słowik – naczelnik tel. 68 358 2200
  • zastępca naczelnika- ??- tel. 68 358 2120
  • st. chor. sztab. sg iwona wójcicka-cieślak tel. 0 68 358 22 33
  • st. chor. sg daria nippe tel. 0 68 358 21 50
  • chor. sg daniel łowkiel tel. 0 68 358 22 81
Tweet about this on TwitterShare on VKShare on Facebook

Leave a Reply