Fragment “Nr. 56, Pamiętaj nazywam się Ekaterina”

bialapodlaska2014 (40)Dziś Maja wzięła dla Marii jedzenie z obiadu. Ci, którzy tak oburzali się, że Maja cały czas leży w łóżku, teraz starali się jej pomóc. Zarówno matka Marii jak i mama Jusufa kilka razy ją odwiedziły. Maja mówi, że Maria często przychodzi. Ja już tak się przyzwyczaiłam do jej wariactw, że nie reaguję. Nie drażni mnie to, jak zabiera dyżurnemu mopa i w kółko muszą go sobie pożyczać, ani to, jak wpada komuś do pokoju, chwyta pierwszy przedmiot, który zobaczy, i każe za sobą biegać, ani nawet jej śmiech, który jest najokropniejszy na świecie. Czempion Mama tak pięknie śpiewa syryjskie piosenki, że całym więzieniem słuchamy z zapartym tchem — Maria zaczyna tańczyć do śpiewu mamy. Każdy mięsień w jej malutkim ciele rusza się, wchodząc w rytm i emocje piosenki tak bardzo, że po chwili czujesz się, jakbyś sama w niej była. Dlatego też śpiew Mamy i te przedziwne syryjskie rytmy wydobywające się spod pałeczki stają się i twoją męką. Te rzadko krótkie chwile są tak przyjemne, że zachwytu starcza na cały dzień. Podczas obiadu strażnik czasem siedzi gdzieś daleko, a czasem chodzi między stolikami, uważnie śledząc oczyma każdy przełykany przez nas kęs. Jeszcze ich nie rozróżniam po twarzach. Rozpoznaję tylko kapitana i tego, z którym dzisiaj rozmawiałam. Dzieci chcą się z nimi wszystkimi bawić. Zwłaszcza Jusuf, z którym wszyscy są w dobrej komitywie, bo daje im odpowiedzi na wiele nurtujących ich pytań. W czasie mojego pierwszego protestu (chodziło o noszenie jedzenia chorej), strapione mama Marii i mama Jusufa weszły do mojego pokoju i poprosiły, żebym na siebie uważała (czyli żebym się nie odzywała), ponieważ Jusufowi powiedzieli, że skoro już tu przyjechaliśmy i protestujemy, to na sto procent nas deportują i dlatego musimy znosić wiele rzeczy, które nam się nie podobają.
— Chodźcie ze mną — mówię i idę w stronę zakratowanych metalowych drzwi, do strażnika.
Idą ze mną.
— Jeśli ogłoszę protest głodowy, to ty, ty, czyli państwo, masz prawo mnie deportować? — pytam. — Co? — strażnik nie rozumie.
Powtarzam mu po angielsku. Potem znowu po rosyjsku. Nie rozumie.
— Chcesz kawy? Pytam.
— Co? — znowu.
— Masz ochotę na kawę?
Teraz zrozumiał, ale mówi, że nie chce.
— No to zawołaj kapitana. Kapitana — i kładę sobie rękę na ramieniu.
— Dobrze — mówi i jakoś tam wzywa kapitana — Zero, zero.
Przychodzi. Powtarzam Kapitanowi to samo pytanie, które już zadałam strażnikowi. Zatrzymuje się. Nie wiem czemu, ale zastanawia się przez kilka sekund i dopiero mi odpowiada, że wolno nam protestować w jaki byśmy nie chcieli sposób.
— Kapitanie — zadałam inne pytanie — czy gdy protestuję, to daję wam, państwu, prawo do tego, żebyście mnie deportowali?
Mówi, że nie.
— To czemu wasi żołnierze szantażują przebywających tu ludzi i dlaczego grożą im deportacją — pytam.
— Nie jestem przekonany, żeby podobne przypadki miały miejsce — mówi kapitan.
— Kapitanie, mam nadzieję, że nic podobnego się nie powtórzy, i że odpowiednio poinstruuje pan swoich żołnierzy.
Mówię to i patrzę mu w oczy. On nie opowiada. Patrzy się na mnie.
— Dziękuję — mówię i odwracam się. Potem jednak wracam, bo chcę zaprosić Kapitana na kawę. — Nie, dziękuję, już piłem — mówi.
— Ja jeszcze nie piłam, kapitanie, nie mógłby mnie pan zaprosić na kawę?
— Jak się spotkamy w jakiejś kawiarni — mówi.
— Tak przypadkiem to nie spotkamy się w żadnej kawiarni, chyba że mnie pan zaprosi — mówię.
— Jak pani stąd wyjdzie, obowiązkowo panią zaproszę.
Ani nie drgnie mu rzęsa. Mnie też nie. I tak mi się wydaje, że każdy w Lesznowoli nim pogardza. Już stałam tyłem, ale instynktownie znowu odwracam się w jego stronę
— Kapitanie, chciałabym, żeby wszyscy pracujący tu ludzie pamiętali, że nie jesteśmy kryminalistami i że nie popełniliśmy żadnego przestępstwa. Wie pan, tu są Syryjczycy, Palestyńczycy, Irańczycy i obywatele innych krajów, przed którymi pański kraj ma obowiązek. Chciałabym, żeby wszyscy ludzie, którzy tu pracują, zawsze pamiętali o tym obowiązku. Dziękuję, że pan przyszedł.
Odwracam się i wchodzimy wszystkie do kuchni. W kuchni kobiety mi opowiadają, jak to deportowali czeczeńską rodzinę, dlatego że ojciec rodziny głodował przez dwa dni. Przypominają jeszcze historię pewnej kobiety, którą też z powodu głodówki zamknęli w szpitalu psychiatrycznym, a o zastępcy dyrektora ośrodka (tym, któremu brakuje piątej klepki) opowiadają, jak wyszedł z siebie przy jednym lesznowolaninie i ledwo powstrzymał się przed tym, by go uderzyć, a kilka dni później deportował rodzinę do Czeczenii.
— Katerina, nie wierz temu, co ci teraz powiedział, deportują całe rodziny, jeśli się nie podporządkujesz.
Próbuję im wytłumaczyć, że jeśli doszło do podobnych przypadków, to doszło do nich nielegalnie, bo nie mieli do tego prawa. Znajdujemy się w sercu Europy, w kraju, który jest członkiem Unii Europejskiej, tu nasze prawa są maksymalnie chronione, a nawet jeśli były jakieś incydenty, to nie znaczy to, że takie jest prawo. Czy będziemy tutaj czy w prawdziwym więzieniu, mamy swoje prawa, których Polska nam nie odbierze, bo to nie ona je nam nadała. Musimy chronić Maję przed tym, żeby nie umarła z głodu, nawet jeśli zabrania tego polskie prawodawstwo. To kłamstwo, że Mai nic nie jest. Czego by nie mówili lekarze, z Mają nie jest wszystko w porządku a pilinarki szerzą wśród was dezinformację, żeby ją odizolować. A nawet gdyby nic jej nie było i tylko symulowała — nie daje nam to prawa, żebyśmy ją skazali na śmierć z głodu. Pamiętacie przecież historię Martiny — jak w czwartym miesiącu ciąży zaczęły się jej bóle i poszła do lekarza. Lekarz powiedział, że nic jej nie jest, a dokładnie dwa dni później ten sam lekarz wyskrobał jej martwe niemowlę. A potem z czystym sumieniem poszedł do Muraza, ojca, który dopiero co stracił dziecko, i tak powiedział:
— No i cóż takiego się stało, jeszcze będzie pan miał jedno.
Jakby przez zaniedbanie lekarza nie stracili dziecka, a lalkę. Nie mamy tu nikogo oprócz siebie i musimy trzymać się razem. Nie interesuje mnie prawo, które dopuszcza pobyt pięcio-, sześcioletniego dziecka w więzieniu. Widzicie, jak Maria zaczyna wariować? Widzicie, ile agresji mają w sobie momentami Jusuf i Tajjab? Pomijając dzieci, widzicie po samych sobie jak bardzo napięte nerwy mają ludzie, którzy nic złego nie zrobili a których traktują jak ostatnich przestępców, jakby ich zamknięto za zbrodnie przeciwko ludzkości? Wiem od was, jak dwa razy bili Azizę. Te zakratowane okna, zamknięty budynek, z którego wypuszczają cię na dwie godziny na dobę, ten system, który nie pozwala ci pójść samej do lekarza, ten reżim, który zabrał nam wszystko, nawet lusterka, żebyśmy nie miały się w czym przeglądać, ten przepis, który zmusza cię do tego, żebyś kradła swoje własne racje żywieniowe, to rozporządzenie, że masz obowiązek szorować toalety, i cała ta struktura, która nas, ludzi, którym nie przyśniłoby się, żeby w jakiś sposób złamać prawo i którzy uciekli z własnych krajów przed niebezpieczeństwem, uważa za najgorszych przestępców, którzy odsiadują jakąś karę i do tego na nią zasługują. Łącznie ze wszystkim — począwszy od chodu strażnika, przez porcje masła, które kradnie nam kucharz, po herbatę, do której zawsze brakuje nam cukru.

 

Jeśli chcesz, żeby w Polsce ukazała się pierwsza książka o warunkach i strajkach w więzieniach dla imigrantów, wesprzyj nas finansowo! Naszym celem jest wydanie książki Ekateriny Lemondżawy niezależnie, własnymi siłami- musimy uzbierać fundusze żeby zapłacić za tłumaczenie i druk. Wszystko robimy metodą “zrób to sama”, bez dotacji.

Tweet about this on TwitterShare on VKShare on Facebook

Kalendarz spotkań wokół książki Ekateriny Lemondżawy

Warszawa

czwartek 12 lutego, godz. 18

Syrena (“U Bodzia“)

ul. Wilcza 30

 

Poznań

piątek 13 lutego, godz. 18

Zemsta

ul. Fredry 5/3a

 

Białystok

niedziela 15 lutego, godz. 17

Spółdzielnia Bar & Kafe

ul. Marie Curie Skłodowskiej 8/1

 

Wrocław

środa 18 lutego, godz 18

Brzuch Centrum Trawienia Wizji

ul. Białoskórnicza 26

 

Toruń

piątek 20 lutego, godz 18

Dom Kultury Bydgoskie Przedmieście

ul. Sienkiewicza 11/2

 

Lublin

sobota 21 lutego, godz TBD

Autonomiczne Centrum Społeczne “Cicha”

ul. Cicha 4

 

 

Tweet about this on TwitterShare on VKShare on Facebook

Book launch and fundraising for “No. 56, Remember my name is Ekaterina”

ENG plakatEkaterina Lemonjava– Migrant activist formerly jailed at the detention camp in Lesznowola, Poland. She was deported after participating in the largest coordinated hunger strike in 4 of the 7 detention camps for foreigners in Poland, in 2012. She authored the widely-distributed letter, “I’ll tell everyone about hell in Poland”, which she dictated over the phone during the strike. In it, she denounced the dramatic, prison conditions in the so-called, “guarded centers for foreigners”, where entire families are jailed for “administrative” reasons.

Despite a pending investigation into the Border Guard’s abuse of authority, Lemonjava was deported along with other defendants who put the Polish authorities on the stand. The investigation was adjourned a year after the strike, in October 2013.

„Nr 56, or My name is Ekaterina” is Lemonjava’s critical memoir. Begun behind the bars of her cell at Lesznowola and completed with the wounds of deportation still fresh, Lemonjava’s story is an intimate glimpse into the routine of dehumanization in Poland’s detention camps. Her account is a cry of fury, shared by hundreds of migrants whose experiences usually collect dust on the desks of jaded journalists, are lost in the abracadabra of the judicial system, or fall on the death ears of those for whom freedom is something that defines not life, but the market. For Polish readers, who no longer have to worry about their papers when seeking refuge “in the West”, this book is a bitter reminder of the solidarity that is being lost in the transition process and a fresh look at what dubious role our country plays as a guard dog in Fortress Europe. How much power can the government have? Ultimately, Lemonjava’s narrative aims for more than empathy and understanding; she wants her story to inspire us to change this situation and never again let it happen. The book’s message is one we all feel deep down: dignity is not a matter of compromise.

Today, Lemonjava is a migrants rights activist who, most notably, has been invited to testify based on her experience in Lesznowola at a UN forum on Europe’s responsibility towards migrants. She is also scheduled to talk at the upcoming “Stop War on Migrants” International conference in Berlin. From February 16th – 22nd, Lemonjava will be touring in Poland along with allies from the No One Is Illegal- Poland group, who supported her and others during the hunger strike in 2012 and after her deportation back to Georgia.

The book launch and tour aim to raise funds in order to publish Lemonjava’s book independently. This will be the very first publication written by a migrant author about the detention camp system in Poland. Help us make this publication a reality! We need to raise 10 thousand Polish złoty (2,5 thousand Euros) in order to pay the translator and print the book. Support Ekaterina’s book publication online, here: Donate

 

For more info, please write: noiiwarszawa@autistici.org

Tweet about this on TwitterShare on VKShare on Facebook

“Krzyk zza krat”: PROMOCJA I BENEFIT na książkę Ekateriny Lemondżawy

miedzymiasta plakatPROMOCJA I BENEFIT na książkę Ekateriny Lemondżawyaktywistki imigranckiej więzionej w obozie zamkniętym dla cudzoziemców w Lesznowoli.

Spotkania z autorką między 16 – 22 lutego (sprawdź kalendarz wydarzeń).
Ekaterina Lemondżawa – deportowana po największym w Polsce strajku głodowym, jaki przetoczył się przez zamknięte ośrodki strzeżone dla imigrantów w 2012 r. Autorka głośnego listu ‘opowiem wszystkim o polskim piekle’, podyktowanego przez telefon podczas strajku, który obnażył dramatyczne, więzienne warunki bytu w ośrodkach mieszczących całe rodziny ze względów ‘administracyjnych’.

Mimo wszczęcia śledztw ws. nadużyć ze strony Straży Granicznej, Lemondżawa została deportowana, a wraz z nią – inne osoby, które postawiły polskie władze w stan oskarżenia. Śledztwo zostało zaś umorzone rok po strajku, w październiku 2013 r.
“Nr. 56: Pamiętaj nazywam się Ekaterina” to krytyczne świadectwo Lemondżawy, spisane za kratami jej celi w zamkniętym ośrodku dla imigrantów w Lesznowoli i naznaczone wciąż żywą, zranioną pamięcią deportacji z Polski. Osobista historia Ekateriny pozwala nam szczegółowo prześledzić zmagania z rutyną odczłowieczenia panującą w polskich obozach dla imigrantów. “Nr. 56” to swoista książka-krzyk, tekst pełen gniewu i oburzenia, dzielonego często przez setki zdelegalizowanych imigrantów, których doświadczenia zwykły dotąd tonąć w medialnych rubrykach obok głośnych newsów o sukcesie polskiego PKB i porażce polskich piłkarzy lub znikać w marach paragrafów systemu prawnego. Dla wielu polskich czytelników, którzy chroniąc się od biedy na Zachodzie nie muszą się już obawiać o “papiery”, „Nr. 56” jest gorzkim wezwaniem do solidarności, którą utracono w procesie polskiej transformacji i akcesu do UE. Zarazem, pamiętnik proponuje świeże spojrzenie na dyskusyjną rolę, jaka przypadła naszemu państwu w ramach zobowiązań po wejściu do Unii Europejskiej – stróżującego psa Fortecy Europy. Lemondżawa zadaje pytanie: na ile możemy pozwolić władzom? W końcu, świadectwo Lemondżawy skłania do refleksji wychodzącej daleko poza apele o współczucie: autorka inspirująco przkonuje nas do działania na rzecz zmiany dramatycznej sytuacji. „Godność nie podlega kompromisom” to główne przesłanie płynące z lektury „Nr. 56”.

Ekaterina Lemondżawa aktywnie działa na rzecz praw uchodźców. Swoje doświadczenie zamknięcia w Lesznowoli opisała ostatnio na forum ONZ ds. odpowiedzialności Europy wobec imigrantów. O polskich obozach zamkniętych opowie na nadchodzącej międzynarodowej konferencji „Stop War on Migrants” w Berlinie. W dniach 16-22 lutego Lemondżawa odwiedzi kilka polskich miast wraz z przyjaciółkami z grupy No One Is Illegal – Polska, które wspierały ją i inne więzione osoby podczas strajku głodowego migrantów w 2012 r i po jej deportacji do Gruzji. Seria spotkań ma na celu promocję i zbiórkę funduszy na wydanie polskiej wersji książki.

Jeśli chcesz, żeby w Polsce ukazała się pierwsza książka o warunkach i strajkach w więzieniach dla imigrantów, wesprzyj nas finansowo! Naszym celem jest wydanie książki Ekateriny Lemondżawy niezależnie, własnymi siłami- musimy uzbierać fundusze żeby zapłacić za tłumaczenie i druk. Wszystko robimy metodą “zrób to sama”, bez dotacji.

 

Kalendarz spotkań:

 

 Warszawa

czwartek 12 lutego, godz. 18

Syrena

ul Wilcza 30

 

Poznań

piątek 13 lutego, godz. 18

Zemsta

ul. Fredry 5/3a

 

Białystok

niedziela 15 lutego, godz. 17

Spółdzielnia Bar & Kafe

ul. Marie Curie Skłodowskiej 8/1

 

Wrocław

środa 18 lutego, godz 18

Brzuch Centrum Trawienia Wizji

ul. Białoskórnicza 26

 

Toruń

piątek 20 lutego, godz 18

Dom Kultury Bydgoskie Przedmieście

ul. Sienkiewicza 11/2

 

Lublin

sobota 21 lutego, godz TBD

Autonomiczne Centrum Społeczne “Cicha”

ul. Cicha 4

Tweet about this on TwitterShare on VKShare on Facebook